| Grace i Gloria - dodatek | |||
| (01.04.2006.) Redaktor: milion3 | |||
|
Gloria, od długiego już czasu żyła zachowując status quo- uwierający, unieszczęśliwiający, destrukcyjny, ale swojski i znany sposób, styl życia i funkcjonowania w codzienności. Bała się zamknąć pewien etap w życiu, który przecież i tak nieuchronnie, wraz z odejściem jedynego syna, przeminął. I w konsekwencji "wisiała" między tym, czego już nie ma, a tym nowym, czego się lęka. Bała sie zrobić krok w nowe życie, w nieznane. Bała sie, że będzie trudniej? Że nie powinna zapomniec o tym, co było? Że ma jeszcze czas na zmianę? Że to nowe życie będzie zbyt trudne do życia? Że może znów coś sie zawali? Sytuacja Glorii pokazuje, że nie można bez końca żyć na progu- ani starym, ani nowym życiem. Niewiele brakowało, a ta nieokreśloność, to "pomiędzy", skończyłoby się dla niej i przecież także jej najbliższych, tragicznie. Swoją drogą, jak silny, paraliżujący myślenie, działanie i naturalne dążenie do szczęścia jest strach przed nieznanym, strach przed utratą czegoś, co przecież uwiera, boli i niszczy. Tak silny, że jest w stanie przeważyć nad najsilniejszym z instynktów- samozachowawczym. Ale Gloria spotkała Grace, która pomogła jej (no właśnie- jak? czym?) zacząć na nowo żyć, na nowo się narodzić- pośród krzyku rozpaczy, bólu i bezradności. Gloria zwyczajnie spotkała właściwego Człowieka- starą, prostą, upartą Grace,która w bamboszach, ze słuchawkami na uszach nuciła wciąż- "Ratuj rozbitka, wszak siły masz dość... Ratuj rozbitka, zachować go masz.... Ratuj rozbi-i-tka."
|
|||
| Wstecz | |||
Napisali... 